POMARAŃCZOWE ZŁOTKA
Czy można wygrać 4 mecze nie tracąc przy tym seta? Ano można! Takiego wyczynu mogła dokonać tylko jedna drużyna –dziewczyny z I LO. Styl w jakim zwyciężyły tegoroczną edycję siatkarskiej Licealiady może budzić respekt. Nieważne kto stał po drugiej stronie siatki. ZST –proszę bardzo szybkie 2:0, ZSE – ta sama historia. Po łatwych zwycięstwach w grupie przyszedł czas na pojedynki w strefie medalowej. Jednak i tam „Pomarańczowe Złotka” nie znalazły sobie równych. Mecz z ZSR - ubiegłorocznym triumfatorem rozgrywek miał otworzyć dziewczynom możliwość walki o złote medale. Na szczęście reprezentantki I LO nie przestraszyły się i po raz kolejny nie dały rywalkom żadnych szans. Kluczem do zwycięstwa była urozmaicona zagrywka, z którą nie radziły sobie zawodniczki popularnego „Rolnika”. Aż w końcu 4.XII o godzinie 15:40 na parkiet wyszły dwie najlepsze drużyny mistrzostw. Po obu stronach siatki niepokonane dotąd drużyny. Emocje rozsadzały hale, a u zawodniczek można było zauważyć lekki stres. Szybciej nerwy opanowały nasze „złotka” i to one, nie bez problemów ,zwyciężyły w pierwszym secie. Złoto było na wyciągnięcie ręki! Mimo tego zawodniczki IV LO nie składały broni. Grały ambitnie i dobrze. Jednak nie wystarczyło to na świetnie tego dnia dysponowane siatkarki I LO. Po ostatnim ataku Katarzyny „Kachy” Babiarz dziewczyny wybiegły na boisko, by manifestować swoją radość. Uściskom nie było końca . Po latach posuchy znów nasze siatkarki na najwyższym stopniu podium! Podopieczne prof. Wrony już przygotowują się do kolejnych zmagań na siatkarskim parkiecie. Już niedługo dziewczęta wybierają się na ćwierćfinały wojewódzkie do Chełmna, gdzie będą grały z najlepszymi zespołami z województwa. Życzymy Wam dalszych sukcesów i samych ASÓW.
SKŁAD: Magda Szymańska, Natalia Kwiatkowska, Ola Łazar, Agata Sadownik, Jowita Ostrowska, Kasia Babiarz, Ola Igielska, Asia Kuszyńska, Maja Szałkowska, Maja Prawdzik, Sandra Płotkowska, Ala Czaplińska.
Dziewczyny dziękują za wysiłek i wsparcie trenera Wiesława Wrony oraz wiernych kibiców : Tomira , Miłosza i Kuby.
Relacja za : Tomir
„Gramy swoje!”
Te słowa rozbrzmiewały echem od pierwszego do ostatniego meczu naszych siatkarzy. Jeszcze raz pokazaliśmy, że jesteśmy najlepszą szkolną siatkarską reprezentacją Grudziądza. Miejmy nadzieję, że sukces w mieście przełoży się na wynik na etapie wojewódzkim.
„Apetyt rośnie w miarę jedzenia” i rzeczywiście rósł. Choć nasi siatakarze nigdy nie lekceważyli przeciwnika, to byli przekonani o własnej sile i wartości. Już od pierwszych piłek ta pewność znalazła odzwierciedlenie na boisku. Dobra, poprawna zagrywka, kończące ataki, współpraca między blokiem, a obroną – to wszystko współdziałało, jak w dobrze funkcjonującej maszynie. Maszyna? Chyba bardziej taran lub walec, który po kolei „połykał” kolejnych przeciwników. Na pierwszy ogień trafił zespół popularnej „Budowlanki”. Mecz od początku zdominował zespół I LO dzięki skutecznej grze w ataku Miłosza Floriańczyka i Nikodema Tęczy. Dobre przyjęcie ułatwiło grę naszemu rozgrywającemu Robertowi Sawickiemu, który raz po raz gubił blok przeciwnika. Spokój, opanowanie, pewność – te rzeczy można było wyczytać z twarzy naszych zawodników. Dobra gra zaowocowała wygraniem meczu w stosunku 2:0 dla drużyny I LO. Warto podkreślić wstępne przetarcia młodszych zawodników, którzy w przyszłości będą stanowili trzon reprezentacji szkoły.
Do następnego meczu nasi siatkarze przystąpili żądni rewanżu za przegrany w poprzednim roku szkolnym mecz ligowy w stosunku 1:2 z drużyną Zespołu Szkół Gastronomiczno Odzieżowych. Nie ukrywajmy, ten mecz trzeba było wygrać. Z taką myślą nasi zawodnicy wyszli na boisku w podstawowej szóstce: Robert Sawicki – rozegranie, Miłosz Floriańczyk, Nikodem Tęcza, Bartosz Podlewski – przyjmujący, Dawid Angerhoefer, Paweł Seredyński– środkowi bloku, Marcin Oskroba – libero. Od początku nasi gracze kontrolowali grę, zdobyli kilkupunktową przewagę. Niestety, momenty dekoncentracji i zastoju w grze doprowadziły do nerwowej końcówki, ale i tu nasi zawodnicy okazali się lepsi. Drugi set rozpoczął się tak jak pierwszy od kilkupunktowego prowadzenia „Chrobrego”, którego to nasi siatkarze nie oddali do samego końca, wygrywając cały mecz w stosunku 2:0. Na uwagę zasługuje znakomita postawa Nikodema Tęczy w polu serwisowym, który w drugiej partii nie schodził z zagrywki w przeciągu 9 piłek, walnie przyczyniając się do niemiłosiernego punktowania zespołu „Garów”.
Mecze grupowe za nami. Zaczyna się prawdziwe granie – półfinały. W nich zmierzyliśmy się z zespołami Zespołu Szkół Mechanicznych i Zespołu Szkół Technicznych. Pierwsi z rywali postawili twarde warunki gry. Solidne przyjęcie, dobre ataki ze skrzydeł pozwoliły prowadzić wyrównaną grę z zespołem I LO. Jednak doświadczenie, zgranie i technika pozwoliły naszym zawodnikom przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Jak zwykle nie zawiedli nasi skrzydłowi – Miłosz, Bartek i Nikodem, którzy raz za razem kończyli piłki atakiem. Przyjęcie w „punkt” to zasługa naszego libero. Cichy, często w cieniu kolegów w ataku, wykonywał solidną pracę w obronie przyczyniając się do wygrania spotkania przez nasz zespół. Szacunek dla zespołu „Mechanika”, który przystąpił do meczu z otwartą przyłbicą i stworzył dobre widowisko dla zgromadzonych na trybunach widzów.
Kolejne zwycięstwo 2:0 zaostrzyło apetyty na finał, w którym zmierzyli się siatkarze zespołu I LO i Zespołu Szkół Technicznych. Przed tym spotkaniem wiadomo było, że przy wygranej „Chrobrego” to oni pojadą na finały wojewódzkie – w przypadku porażki śledzilibyśmy bezpośrednie starcie pomiędzy zespołami „Mechanika” i ZST. Na szczęście nasi siatkarze nie doprowadzili do spełnienia się tego czarnego scenariusza. Od początku kontrolowali mecz. W pierwszej szóstce warto odnotować zmianę na pozycji środkowego bloku i pojawienie się w wyjściowym składzie Jakub Grotha, który spisał się bardzo dobrze. Od początku mecz układał się pod dyktando siatkarzy „Chrobrego”, którzy raz po raz nękali przeciwnika nieprzyjemną zagrywką i bezlitośnie punktowali w ataku. Solidność, jakość, przekonanie o własnych umiejętnościach – te elementy zadecydowały o wygranej w tej partii naszych zawodników. Zawodnicy I LO w pełni kontrolowali grę, skutecznie odbierając przeciwnikom wiarę w końcowy sukces. Błędy mnożące się po stronie ZST obniżyły ich morale i odebrały jakąkolwiek chęć podjęcia walki z przeciwnikiem. Przy dziesięciopunktowej przewadze zespołu I LO, trener – prof. Jacek Sawicki postawił na zmiany w składzie. Na parkiecie pojawili się: Piotrek Podciborski ( drugi rozgrywający ), Dorian Głodowski ( środkowy bloku ). Grając już na totalnym ludzie nasi zawodnicy dowieźli upragnione zwycięstwo do końca i odebrali puchar za zwycięstwo w Licealiadzie.
„Veni, vidi, vici” – tak było w mieście. Czy ten sukces przełoży się na zwycięstwo w Brodnicy? Wszystko w rękach i nogach naszych wspaniałych siatkarzy. Odpowiedź poznamy już w styczniu.
Wywiad z kapitanem zespołu, Robertem Sawickim:
Jak oceniasz grę zespołu na przestrzeni całego turnieju?
Gra była niezła, w całym turnieju nie straciliśmy nawet jednego seta.
Wierzyliście w końcowy sukces?
Byliśmy prawie pewni wygranej, co przełożyło się na nasze nastawienie na boisku.
Co jeszcze w waszej grze wymaga poprawy?
Wszystko da się poprawić, a w szczególności musimy się skupić na przestojach w naszej grze - musimy je wyeliminować
Możemy liczyć na sukces w województwie?
Zobaczymy, musimy wierzyć w końcowy sukces.
Przygotował: Dawid Angerhoefer
|