Wtorek, 5 lutego, dla niektórych zaczął się od niewielkiego spóźnienia. Myślę, że każda z nas zdążyła zauważyć przez ten bardzo krótki czas, że mieszkańcy Bazy nie tylko szybko i wielokrotnie zmieniają swoje plany, ale również nie śpieszą się, nawet jeśli wiedzą, że będą spóźnieni. W tym miasteczku życie jakby spowalniało swój bieg. Czas nie liczy się tak bardzo, przez co ma się wrażenie, że wskazówki na zegarach ledwo drgają. Nikt nie spieszy się niepotrzebnie, a na ulicach, zwłaszcza o poranku, można spotkać jedynie kojącą uszy ciszę i przyjemne, rześkie powietrze.
Kolejną rzeczą na hiszpańskim porządku dziennym jest jak najczęstsze omijanie chodnika. Można byłoby pomyśleć, że ktoś niepotrzebnie trudził się z jego wybudowaniem, ponieważ tutejsi mieszkańcy wolą spacerować po asfalcie, a kierowcom zupełnie to nie przeszkadza.
Więc jak wyglądał nasz dzisiejszy dzień?
Po piętnastominutowym spacerze po asfalcie, z dziesięciominutowym spóźnieniem na koncie, dotarłyśmy razem z Raquel do szkoły, gdzie musiałyśmy zmierzyć się z pierwszym zadaniem, którym było projektowanie interaktywnej mapy. W grupach, które zostały utworzone wczoraj, zaznaczaliśmy potrzebne punkty na mapie i opisywaliśmy je za pomocą informacji dotyczących naszych kultur. Tematem mojej grupy były regionalne tańce i piosenki. Wykonaliśmy nasze zadanie, po którym przyszedł czas na przerwę!
Po kilkudziesięciominutowej przerwie na pyszne ciastko i orzeźwiający sok, wróciliśmy do szkolnego budynku, by podjąć kolejne wyzwanie.
W sali od biologii czekały na nas bloki gipsowe, które z pomocą specjalnych narzędzi musiałyśmy zamienić w prawdziwe dzieła sztuki. Używając również naszej wyobraźni, powstały piękne gwiazdki wykute w gipsie.
Zaraz po tym musiałyśmy spieszyć na najważniejszą część naszego projektu- występ w teatrze. Na scenie pojawiły się Zuzanna Jachowska, Oliwia Stasiewska oraz Maria Kugler, wcielając się w Kasię, jej ojca oraz narratora legendy. Dziewczyny ogarnął ogromny stres. Bały się do ostatniej minuty przedstawienia, które wyszło im, zdaniem naszych kolegów i koleżanek, perfekcyjnie!
Jednak nie wszystko zawsze było takie kolorowe. Oprócz stresu występujących osób, spotkał nas kolejny problem w postaci braku możliwości podłączenia muzyki do głośników.
Wynagrodziliśmy to widzom zapachem pierniczków, który został przez nich pokochany, a towarzyszył aktorkom na scenie. Pod koniec występu uczniowie z wszystkich krajów mogli posmakować naszych najlepszych pierniczków, które zostały rozdane przez Marysię i Zuzię.
Po obejrzeniu występów wszystkich uczniów, mieliśmy czas wolny, by zjeść obiad w towarzystwie sympatycznych kolegów i koleżanek oraz ich rodziców. Codziennie zaskakują nasze podniebienia innymi regionalnymi daniami!
Pod wieczór ponownie odwiedziliśmy szkolne progi, gdzie organizowane były zajęcia poświęcone dialektom. Każde z państw przedstawiło swoje materiały w postaci piosenek, gier lub kart z pytaniami.
Mimo nie najlepszej organizacji polskiej grupy, wszystko poszło w dobrze. Zawsze zdarzają się jakieś chochlik... Przy okazji mogłyśmy zobaczyć, że praca nauczyciela wymaga wielu umiejętności, cierpliwości i doskonałej organizacji.
Na koniec w szkole organizowane były dodatkowe zajęcia. Mogliśmy pograć w szachy lub rozwiązywać łamigłówki.
Teraz osoby z wszystkich krajów spotykają się i idą zjeść pyszny, hiszpański obiad.
To był kolejny wyczerpujący, a także pełen stresu dzień.
Jutro czeka nas fantastyczna wycieczka!
Zostańcie z nami i wyczekujcie kolejnych nowości!
Pozdrawiamy ze słonecznej i wiosennej Bazy!
Kaja Więcek









