Kolejny dzień - kolejne atrakcje!

Dzień (6 lutego) rozpoczęłyśmy bardzo wcześnie. Gdy wszyscy pojawili się już w szkole, wyruszyliśmy na wycieczkę do Grenady - stolicy prowincji. Podróż urozmaiciły hiszpańskie piosenki , które śpiewaliśmy razem z naszymi przyjaciółmi. Gdy dotarliśmy na miejsce, podzieliliśmy się na grupy. Aby dobrze poznać i zrozumieć historię Alhambry (bo tak nazywał się pałac, który zwiedzaliśmy) do grup zostali przydzieleni przewodnicy. Panowały tam rygorystyczne zasady, przy wejściu do każdej części budowli musieliśmy ponownie kasować bilety. Kiedy dostaliśmy się do środka , naszym oczom ukazały się malownicze ogrody, pełne kwiatów i drzew, których gałęzie uginały się pod ciężarem pomarańczy. Wszystko to otoczone było labiryntem z gęstych, zielonych roślin.

Po kolejnej kontroli biletów udaliśmy się do pierwszego budynku. Wcześniej pałac należał do sułtana, więc wszystkie ściany i sklepienia były bogato zdobione złotem, ołowiem i kobaltem, który miał piękny ciemnoniebieski kolor. Później ujrzeliśmy piękny dziedziniec , którego centralną częścią był basen, w którym można było dostrzec odbicie otaczających go budynków. Niesamowity widok! Mimo że były to wyczerpujące dwie godziny zwiedzania ,to uważamy, iż było warto. Po intensywnym poznawaniu miejscowości, dostaliśmy aż cztery godziny wolnego czasu. Podzieliliśmy się na małe grupy i postanowiliśmy pójść poznać regionalne smaki, a następnie kupić pamiątki. Poszukiwania upominków dla rodzin trwały w nieskończoność, jednak w końcu udało nam się znaleźć te idealne i cudowne. Nasze hiszpańskie rodziny świetnie sprawdziły się w roli tłumaczy i przewodników po pięknym mieście - Grenadzie.

Maria Kugler

P.S. Ja i moja (nie do końca tradycyjna) hiszpańska rodzina, czyli mój twin - Víctor, jego mama- Silvia, która jest nauczycielką angielskiego , jego tata Nick z pochodzenia Amerykanin, który pracuje w biurze nieruchomości oraz młodszy brat Víctora - Mario, przesyłamy pozdrowienia ze słonecznej Bazy!