W poszukiwaniu definicji

Ile razy już słyszeliśmy o faszyzmie? Z pewnością nie raz na lekcji historii przy okazji omawiania XX wieku. Od czasu do czasu jesteśmy też zastraszani tzw. powrotem faszyzmu przez różnych publicystów lub polityków po najrozmaitszych wydarzeniach środowisk nacjonalistycznych czy nawet zwyczajnie prawicowych.
Natomiast czym on właściwie jest? Tutaj pojawia się problem… Gdyby zapytać przeciętnego Kowalskiego, czym jest faszyzm, to moglibyśmy nie dostać satysfakcjonującej odpowiedzi. Nic dziwnego, badacze od dawna dyskutują nad tą doktryną i jeszcze nigdy nie doczekaliśmy żadnego konsensusu. Ba, oczywistym nie jest, czy faszyzm jest owocem skrajnej prawicy bądź lewicy!

Czym jest faszyzm? Koncepcja Gilberta Allardyce’a

Gilbert Allardyce, amerykański autor naukowy, postanowił zdefiniować faszyzm w ten sposób:
Nie ma czegoś takiego jak faszyzm. Są tylko ludzie i ruchy, które nazywamy tą nazwą.
Brzmi irracjonalnie? Bynajmniej. Gdyby przytoczyć kilka podstawowych cech faszyzmu, jak: kult wodza, terror, antydemokratyzm czy instrumentalne traktowanie prawa to dojdziemy do wniosku, że faszyzm niczym nie różni się od komunizmu, a chyba tak nie jest? W końcu musi być coś, co spaja faszystów i wyróżnia ich od innych totalitaryzmów. Przyjrzyjmy się modelowemu przykładowi faszyzmu - Włochom Mussoliniego.

Skrajny nacjonalizm

Chyba pierwsze co przyjdzie na myśl. W końcu państwa faszystowskie odznaczały się praktykami niemal szowinistycznymi! Ale nie było tak zawsze. Przez pierwszą dekadę swoich rządów Benito Mussolini przekonywał, że faszyści na całym świecie mają wspólne cele, które przewyższają podziały między nimi. Co więcej, myślał nad powołaniem faszystowskiej odpowiedzi dla międzynarodówki komunistycznej. Tyle pięknych frazesów tylko po to, aby w 1928 r. stwierdzić, że faszyzm nie jest na eksport i może istnieć tylko we Włoszech. To tyle z współpracy wodza Włoch z światowymi faszystami? Skądże! Dwa lata później Mussolini zarzekał się, że nigdy nie uważał faszyzmu za produkt, który nie można wyeksportować.

No to na pewno antydemokratyzm i antyliberalizm!

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że trafiliśmy w punkt, ale bardzo wyraźne poglądy wyraził na ten temat sam Mussolini:
Pozwalamy sobie na luksus bycia arystokratami i demokratami, rewolucjonistami działającymi legalnie i nielegalnie, w zależności od okoliczności chwili, miejsca i środowiska.
Wychodzi na to, że faszystą, wedle okoliczności, mógł zostać każdy, nawet osoba, która ceni sobie możliwość wrzucania kart głosowania do urn wyborczych.

A co z żądzą podbojów?

Nie da się ukryć, że faszyzm włoski lubował się w ekspansji i grabieży cudzych ziem. W końcu mit potrzeby powrotu Italii do dawnej świetności (również metodą agresji) był nierozłączną częścią doktryny faszystowskiej. Bliższa nam jest niemiecka odmiana faszyzmu, nazizm, który udowodnił, jakie fatalne konsekwencje niesie za sobą imperializm. Ale dalej nie jest to punkt łączący faszyzmy. Przykład pierwszy z brzegu - Brytyjska Unia Faszystów z Oswaldem Mosleyem na czele nie nawoływała do wszczęcia wojny.

Czym jest wtedy faszyzm?

Bardzo trudno byłoby nam przyjąć do świadomości, że faszyzm nie istnieje. Dlatego też koncepcję Allardyce’a traktuje się bardziej jako ciekawostkę aniżeli poważne stanowisko naukowe. Jednak jak wtedy faszyzm zdefiniowałby sam Mussolini? Ciężko powiedzieć, ale możemy się domyślać. Faszyzm to przede wszystkim doktryna czynu. Wg włoskiego dyktatora każdy, kto jest gotowy wywrócić dotychczasowy sztuczny porządek, iść za głosem wodza i być bezwzględnie posłuszny państwu, może nazywać się faszystą.

autor: Mateusz Królak
grafika: Amelia Szydłowska
opieka merytoryczna: Anna Kłodawska
redakcja: Marta Gajewska

ŹRÓDŁA

Hubert Izdebski, Doktryny polityczno-prawne. Fundamenty współczesnych państw, Warszawa 2017,
Roman Tokarczyk, Współczesne doktryny polityczne, Lublin 1984,
Gilbert Allardyce, What Fascism Is Not: Thoughts on the Deflation of a Concept, Routledge 2006.
https://wojna-mussoliniego.pl/?page_id=1216

Wiktoria Heyduk

Tekst: 1

Mateusz Królak

Tekst: 1