Po obejrzeniu ekranizacji „Chłopów” nie chcieliśmy napisać zwykłej recenzji. Jednak swoje opinie
przedstawiliśmy podczas wspólnej rozmowy:
p. Marta Gajewska
Zofia Roclawski (1b)
Mateusz Królak (2a)
Alicja Warnke (3a)
Lidia Stróżyk (4c)
Zapraszamy do zapoznania się z wrażeniami uczniów.

Nauczycielka: Dobra, to jesteśmy po seansie. Jak Wasze wrażenia po "Chłopach"?
Lidka: Gdy zobaczyłam zwiastun to od razu wiedziałam, że z pewnością pójdę na „Chłopów”. Jestem pod
ogromny wrażeniem wykreowanego obrazu. Czapki z głów dla malarzy, który włożyli OGROM pracy w
namalowanie każdej klatki filmu. Udało im się w mojej opinii bezbłędne odwzorować ducha malarstwa z
okresu Młodej Polski. Widać inspiracje Józefem Chełmońskim. Bardzo podobała mi się również muzyka.
Ostatni raz tak dobrą powiedzmy „ludową” muzykę słyszałam grając w Wiedźmina 3. Zachwyciła mnie
również gra aktorska głównej roli kobiecej. Kamila Urzędowska w swoją grę włożyła mnóstwo emocji. Widać
tą naiwność, smutek i radość Jagny. Największe wrażenie zrobiły na mnie dwie sceny: taniec Jagny z Antkiem
i wygnanie Jagny. Film jest jak najbardziej warty obejrzenia nie tylko dla uczniów, ale dla każdego Polaka.
Czuć w nim taką „polskość”. Wspaniały hołd dla Reymonta. Brawo!
Ala: Jeżeli chodzi o mnie to przede wszystkim wielkie brawa należą się malarzom za perfekcyjnie
namalowanie każdej klatki filmowej z uwzględnieniem każdych szczegółów. Film pt. ,,Chłopi" bardzo mnie
urzekł swoim pięknem, oniryzmem , energią oraz tym ,że jest on uniwersalny.
Zosia: Zazwyczaj najpierw czytam lekturę, a potem oglądam film. Tym razem jest inaczej. Na pewno jednak
wrócę do lektury. Sądzę, że dzięki ekranizacji powieści wiele osób zdecyduje się przeczytać książkę. Film z
kolei ma szansę na Oskara. To wyjątkowe dzieło. Z całego filmu najbardziej podobają mi się sceny: weselny
taniec Jagny i Boryny oraz kolędowanie kobiet ze zwierzęcymi maszkarami. Tworzą barwny, szaleńczy
korowód.
Nauczycielka: A jaka jest opinia mężczyzny?
Mateusz: Szczerze powiedziawszy do kina szedłem bez większych oczekiwań, ale ostatecznie jestem
zachwycony tym, co ujrzałem na ekranie. Technika wykonania (mimo mojego sceptycznego podejścia do
takich rozwiązań) zasługuje na pochwałę, ale jednak ścieżka dźwiękowa w tym filmie zdobyła moje serce. W
100% oddaje klimat słowiańskiej miejscowości i świetnie buduje napięcie. Oscar za muzykę już ma mojego
faworyta. Ale jest mała rzecz, do której można się przyczepić...
Nauczycielka: Do czego?
Mateusz: Technika malarska w scenach statycznych dawała o sobie znać. Nie da się dwa razy namalować tego
samego obrazu, więc czasami widz mógł dostać oczopląsu przez rozpływające się farby... ale w trakcie
dynamicznych akcji przynosiło to niesamowity efekt.
Nauczycielka: A myślałam, że ten film to dzieło doskonałe.
Mateusz: No może tak jest, ale ludziom się nigdy nie dogodzi....
Nauczycielka: A co było dla Was innowacją w filmie?
Zosia: Dla mnie innowacją była technika, którą nakręcony został film. Dzięki zastosowaniu tego zabiegu
możemy przenieść się w czasie i poczuć klimat epoki, w której Reymont tworzył swoje dzieło, czyli Młodej
Polski.

Ala: Dla mnie innowacją była nowoczesna adaptacja filmowa ,która została ukazana w sposób niezwykły. To
jak malarze namalowali na podstawie zdjęć olejne obrazy było niezwykłe. Warto też wspomnieć, że swoją
"cegiełkę" dodali animatorzy, którzy uzupełnili ujęcia, by całość filmu była przyjemna dla oka.
Lidka: Można powiedzieć, że innowacją była technika, ale wydaje mi się, że po raz pierwszy pojawiła się ona
w filmie „Mój Vincent”, więc czy na pewno możemy nazwać ją aż tak innowacyjną? Czy większą innowacją
nie było może skupienie się na zagubionej Jagnie. Wydaje mi się, że w ekranizacji lektur/polskich klasyków
literatury, nigdy w tym stopniu nie skupiono się na przeżyciach bohaterki kobiecej. Pokazuje to w mojej opinii
uniwersalizm postaci Jagny. Jest zagubiona jak wiele kobiet/dziewcząt w tym wieku. Możemy też spojrzeć na
Jagnę jako nasza „prapraprababcie” i wyobrazić sobie jak ona żyła. Kiedyś niczym nadzwyczajnym było
wydanie młodej kobiety za starego dziada, a w niektórych kulturach taki model rodziny dalej można dostrzec.
Czy nie daje to do myślenia ?
Nauczycielka: A czy uważacie, że obejrzenie filmu zastąpi przeczytanie nagrodzonej Noblem powieści?
Lidka: Ja książkę „czytałam” przed obejrzeniem filmu. W ekranizacji zabrakło wielu wątków, które były
poruszone w książce np. wątek Kuby. Film pokazał jedynie historie Jagny i Boryny + jakieś tam poboczne
postacie, więc myślę, że mimo wszystko film nie zastąpi przeczytania dzieła Reymonta. Tworzy on hmm...
jakby to powiedzieć - taki wstęp, zachętę do zapoznania się z utworem.
Nauczycielka: Oj, cudownie jest mi to czytać! Choć film jest genialny, to nigdy nie zastąpi książki...
Mateusz: Niektórzy pewnie chcieliby powiedzieć, że tak, ale adaptacje filmowe maja to do siebie, że pokazują
tylko fragmenty książki. W moim przypadku ekranizacja wzbudziła jedynie większe zaciekawienie przed
przeczytaniem dzieła Reymonta, które nie bez powodu zostało nagrodzone Noblem i wg wielu znawców jest
jednym z najlepszych przykładów ukazania życia prostoty w XIX w.
Zosia: Według mnie filmowa adaptacja nie zastąpi oryginału. Film to wizja reżysera, który skupia się na
pewnych wątkach, inne zaś pomija. Warto dodać, że film i książkę dzieli 115 lat historii i to właśnie ten
kontekst historyczny daje odmienne spojrzenie na wydarzenia ludziom z czasów Reymonta i nam.
Nauczycielka: Aktorka, która grała Jagnę, zrobiła to prawdziwie. Mnie osobiście podobała się rola
Jagustynki... Taką wizję tej bohaterki miałam, jak czytałam "Chłopów". A Wam? Która gra aktorska
najbardziej przypadła do gustu?
Ala: Myślę, że większość się ze mną zgodzi, że wielkie brawa należą się Urzędowskiej, która perfekcyjnie
odegrała postać Jagny.
Mateusz: Trudno wybrać jedną postać, bo mam wrażenie, że każdy oddał swojej roli całego siebie. Jednak
osobiście urzekła mnie gra aktora Macieja Boryny. Szczególnie w trakcie dynamicznych scen, w których
chyba nikt inny tak dobrze by się nie odnalazł jak Mirosław Baka... naprawdę, mistrzostwo!
Lidka: Jego ostatni siew to było coś cudownego...
Mateusz: Chwytało za duszę.
Nauczycielka: Bez wątpienia – scena zagrała na emocjach widzów.
Lidka: A co pani myśli o Hance?
Nauczycielka: Żal mi jej. Widać, jak bardzo kobieta w tamtych czasach była zależna od mężczyzny. Musiała
znosić zachowanie swego męża bo wiedziała, że sama by sobie nie poradziła.
Lidka: Spotkałam się ostatnio z określeniem, że przeżywamy renesans chłopomani. Co o tym myślcie ?
Mateusz: Ja mam wrażenie, że nasze społeczeństwo dalej żyje w pogoni za wizją wielkomiejskiego życia, ale
mam nadzieję, że "Chłopi" dołożą cegiełkę do choćby lekkiego odwrócenia nastroju i urzeczywistnienia tego

renesansu .
Nauczycielka: Wszakże Młoda Polska to skandale... a Polacy lubią żyć skandalami. A co sądzicie o scenie
końcowej?
Zosia: Końcowa scena dobitnie pokazała wiejski samosąd, furię mieszkańców wsi przelaną na Jagnę. Wielkie
brawa dla Małgorzaty Kożuchowskiej w roli Organiściny. Bałabym się ją zdenerwować.
Ala: Przede wszystkim widoczny jest tutaj mizoginizm. Pokazuje, że w tamtych czasach najłatwiej było
"zrzucić " winę na kobietę . Co przejawiało się dyskryminacją, wykluczeniem społecznym. Świetnym
przykładem na zobrazowanie tego jest scena końcowa w filmie. Byliśmy świadkami tego, jak mieszkańcy
wsi przelali swoją złość na Jagnę i jak łatwo przyszło im osądzić kobietę. Końcowa scena jest również
przykładem na to, jak kiedyś kobiety były opisywane w literaturze. Myślę, że większość widzów wyszła z
sali kinowej z pewnymi refleksjami, przemyśleniami.
Nauczycielka: Zatem czy Jagny może być żal?
Ala: Uważam ,że każdej osobie podczas oglądania sceny końcowej zrobiło się chociaż przez moment przykro.
Mimo wszystko mogła mieć w sobie więcej siły, energii i buntu.
Lidka: Mi osobiście było żal Jagny przez cały film. Widać, że wyróżnia się spośród chłopskiego
społeczeństwa. Ma w sobie taką wrażliwość, delikatność. Jakoś nie pasowała mi do swojego stanu. Dom
ozdabia własnoręcznymi wycinankami, Boryna uważa to za głupotę. Podczas sceny obierania kapusty
odmawia wódki i posiłku, a następnie udaje się do domu. Uważam, że możemy to zinterpretować jako
ucieczkę od konfrontacji z Boryną i całą społecznością. Nie twierdzę, że dziewczyna jest święta. Kocha
spędzać czas z Antkiem wiedząc, że ma on żonę i wydaje się, że nie ma z tego powodu wyrzutów
sumienia(przynajmniej na początku). Żeni się z Boryną bo jest do tego poniekąd zmuszona. Odczuwa presję
matki, która nią manipuluje. Jagna przy Antku czuła się bezpiecznie, czuła, że może być tym kim naprawdę
jest. Uważam, że bohaterka szukała kogokolwiek w Lipcach, kto by ja zrozumiał. Antek jest tego świadomy.
Zmieszanie Jagny widać chociażby w scenie Tańczenia Volta i pierwszym tańcu z Boryną. Tańcząc z Antkiem
widać u niej szczęście, strach, smutek. Wie, że robi źle, bo jest mężatka, ale nie jest szczęśliwa w tym
małżeństwie, więc korzysta z chwil. Na całym swoim weselu Jest wystraszona i wyalienowana, nie bawi się
dobrze. Podczas nocy poślubnej z przerażeniem poddaje się mężowi. Jagna wyrządziła wiele złego, jednak
mimo wszystko uważam, że można jej współczuć. Cała wieś obwinia ją i skazuje na wygnanie. Dziewczyna
nawet nie walczy. Straciła wolę życia. Analizując Jagnę z początku a końcu filmu, widzimy dwie różne
postacie. Jest mi jej bardzo szkoda.
Zosia: Według mnie Jagna została niesłusznie skazana na wygnanie. Zazdrosne kobiety chciały pozbyć się
rywalki. Dziewczyna nie ze swojej winy cieszyła się takim powodzeniem- odziedziczyła urodę po przodkach.
Najsilniejszym argumentem będzie to, że Jagna nie zauważyła niestosowności swojego zachowania. Cieszyła
się , że może być sobą u boku Antka, który sprytnie to wykorzystał. Osąd mieszkańców wsi był zbyt surowy i
niesprawiedliwy.
Nauczycielka: Bardzo Wam dziękuję za tę rozmowę i ciekawe spostrzeżenia! A tymczasem... Idę
przygotowywać lekcje dotyczące „Chłopów”!