Parę dni temu miałam niezwykłą przyjemność uczestniczyć w rzadkiej uroczystości, która odbyła się w Toruniu i zgromadziła stypendystów naszego województwa. Na tę uroczystość przywiozłam uczennicę klasy 2d naszej szkoły Lidię Szyszkowską. Jako jedyna w Grudziądzu otrzymała stypendium Ministra Edukacji Narodowej za piękne wyniki w sporcie i nauce. Podczas podróży do Torunia miałyśmy okazję trochę porozmawiać. Dzięki temu zauważyłam jaka to wspaniała młoda dziewczyna. Ma wytyczone plany na życie, wie czego chce i z wytrwałością dąży do celu. A przy tym wszystkim niezwykle ułożona, doceniająca wkład pracy swoich rodziców i skromna. Zobaczcie co sama o sobie napisała gdy poprosiłam o kilka słów na stronę szkoły:

„Czułam się bardzo doceniona, ponieważ nigdy nie spodziewałam się, że ktoś doceni moją pracę. Cała uroczystość była wyjątkowa, co tylko pokazywało wagę przedsięwzięcia.
Chciałabym podziękować nauczycielom, pracownikom szkoły, ale przede wszystkim koleżankom i kolegom oraz wszystkim, dzięki którym udaje mi się osiągać moje wyniki”.

Chciałabym Was również zachęcić do przeczytania wystąpienia stypendysty, który zabrał głos w imieniu zebranych laureatów:

"Szanowni goście, Panie…, Panowie…, drogie koleżanki i drodzy koledzy!

Dobrze Was wszystkich widzieć dzisiaj.

Moglibyśmy w tej chwili zamknąć oczy i nacieszyć się dzisiejszą okazją. Te wszystkie olimpiady, zawody i treningi zaowocowały stypendium, które przyznało nam ministerstwo. Dziękuję Wam za waszą pracę, dzięki której znaleźliśmy się w tym miejscu.

Nikt oprócz każdej i każdego z nas nie wie, ile godzin trzeba poświęcić, żeby dojść tam, gdzie jesteśmy. Te wszystkie oddane godziny nie pozwoliły nam na wiele przyjemności. Na mnie cały czas czeka na Netflixie 8 seriali, na które, mam nadzieję, przyjdzie wreszcie czas.

Droga, po której idziemy, nie jest łatwa. Kiedy opowiedziałem koleżance, ile wymagało zostanie laureatem Olimpiady Literatury i Języka Polskiego (OLiJP), napisała specjalnie zgrabny dwuwiersz: „Trzeba mieć inteligencję skrzypu/By dać się zapisać do OLiJP-u”.

Czasami możemy tak zapatrzyć się na to, co robimy, że nie widzimy ludzi wokół. Ludzi, którzy doceniają naszą pracę. Świetnie to obrazuje wydarzenie z premiery 9. Symfonii Beethovena. Gdy głuchy już Beethoven skończył prowadzić swoje największe dzieło, nie odwrócił się nawet do publiczności, myśląc, że poniósł porażkę. Podeszła do niego śpiewaczka, która odwróciła go w stronę widowni. Wtedy dopiero Beethoven zobaczył salę, wiwatującą i buchającą okrzykami uznania, radości i podziwu.

Dlatego chcę Wam podziękować. Ale nie tylko ja. Rozejrzyjcie się po tej Sali. Są tutaj przedstawiciele władz, nasi nauczyciele, rodzice, dyrektorzy, wspaniali goście i wiele ludzi, którzy rozumieją Wasz trud.

Szczególne podziękowania kieruję do Was. Dziękuję humaniści, za to, że pochylacie się nad człowiekiem, jego duszą i frytkownicą w MacDonaldzie (przepraszam za ten frazesowy żart, ale jako humanista, poczuwam się do odpowiedzialności). Dziękuję Wam, ścisłowcy, za to, że jesteście głosem i ręką zachwytu nad rzeczywistością, która nas otacza. Przy sportowcach szczerze miałem problem, bo zazwyczaj od tej dziedziny życia trzymam się z daleka. Ale specjalnie zacząłem od jakiegoś czasu biegać, żeby choć trochę zorientować się, po co uprawiać sport. Pytałem też o to kilku sportowców. I już wiem, ku czemu mogę kierować moją wdzięczność. Dziękuję Wam, za to, że pokazujecie, co znaczy być człowiekiem, bo tam, gdzie przekraczamy granice swoich możliwości i biegniemy aż do utraty tchu, tam okazuje się kim, jesteśmy. Dziękuję też Wam, którzy jakoś nie mieścicie się i nie chcecie się mieścić w tych kategoriach.

Dziękuję Wam, ponieważ jesteśmy sobie potrzebni, bo parafrazując Norwida, mojego ulubionego poetę, do wielkich rzeczy się razem dochodzi i czeka.

Od kilku dni, zastanawiałem się, co nas wyróżnia spośród innych i dlaczego akurat my znaleźliśmy się w tej sali. Cofnijmy się paręnaście lat wstecz, kiedy byliśmy bardzo pospolitymi dzieciakami. Każdy z nas latał po osiedlu z kijem w ręku i organizował wyścigi ślimaków na podwórku. Jednak w którymś momencie zdecydowaliśmy, że chcemy czegoś. A przede wszystkim, w pewnym momencie pokjawił się ktoś, kto nam osiąganie więcej umożliwił. Byli to rodzice, znajomi, nauczyciele, władze samorządowe wspierające nas finansowo, czasami ChatGPT, ale też wielu szarych ludzi z dobrym sercem. Pokażmy im, jak jesteśmy wdzięczni. Proszę o gromkie brawa dla wszystkich. (BRAWA DLA WSZYSTKICH)

Za każdym razem, gdy o tym myślę, przychodzi mi do głowy jedna myśl – że nam też przyjdzie komuś pomóc, choć nie wiadomo, komu i jak. Przypomina to sztafetę albo, jeszcze lepiej, bieg z pochodnią, z ogniem, z zapałem, który przekazujemy innym.

Bo to w sumie jest cel naszego potu i strudzenia. Biec, nie wiedząc, co jest dalej, patrzeć w stronę odległych manowców, które nie wiemy, jak wyglądają, tych manowców, na których odpoczniemy, żeby dalej biec.

Bo tak naprawdę nie wiemy, jak to będzie. Często na rozpoczęciu i zakończeniu roku szkolnego czy podobnych uroczystościach mówi się o nadchodzących sukcesach, świetlanej przyszłości, drodze ku dobremu społeczeństwu. Ale tak naprawdę, jeżeli ktoś zapyta, jak będzie wyglądać przyszłość i czy będzie dobrze, odpowiedź powinna brzmieć: Wie Pan, nie ma tak, że dobrze, albo niedobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ekhm… Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to taniec, życie to miłość. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz?, skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład buduję maszyny, a jutro… kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić… znaczy… marchew. Uważam, trochę przewrotnie, że Monologu Skryby powinniśmy uczyć się na pamięć, bo naprawdę często się przydaje.

Więc zebraliśmy się tutaj, dzięki naszej pracy zgłębiając przeszłość, wyjaśniając powoli teraźniejszość, patrząc w jedynym możliwym kierunku – w przyszłość. Na zakończenie chcę przytoczyć Dezyderata Maxa Erhmanna, jako wskazówkę dla nas i podziękowanie dla tych, którzy są dzisiaj z nami.

Przechodź spokojnie przez zgiełk i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.
O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.
Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swą opowieść.

Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.

Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.

Niechaj twe plany, jak i osiągnięcia będą dla ciebie źródłem radości.

Wykonuj z serca swą pracę, jakakolwiek by ona nie była. Ją jedynie naprawdę posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach. Na świecie pełno bowiem jest oszustwa. Niech ci to jednak nie przysłoni prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie jest pełne heroizmu.

Bądź sobą, a zwłaszcza nie udawaj uczucia, ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.

Przyjmuj spokojnie, co lata przynoszą, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.
Rozwijaj siłę ducha, by mogła osłonić cię w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.

Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy. Masz prawo być tutaj. I czy jest to dla ciebie jasne, czy nie, wszechświat jest bez wątpienia na właściwej drodze.
Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, bez względu na to, czymkolwiek On się wydaje.

Czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twe pragnienia w zgiełkliwym pomieszaniu życia, zachowaj pokój ze swą duszą.

Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat."

opiekun: mgr Lucyna Dulemba