Erasmus Plus w Grecji – dzień trzeci – 18.04.2018
Dzień trzeci – dzień pełen niesamowitych atrakcji!
Tego dnia słońce jeszcze nie wstało, a my musieliśmy zerwać się z łóżek.
Uwierzcie, że to wcale nie było łatwe. Jednak mimo wczesnej pory nie zapomnieliśmy o uśmiechu, który miał pozytywny wpływ na nas wszystkich.
Byliśmy bardzo podekscytowani nadchodzącymi wydarzeniami.
Nasza drużyna wyruszyła w dłuższą podróż autobusem do centralnej Macedonii, a dokładniej odwiedziliśmy twierdzę Roupel, gdzie miała miejsce niecodzienna dla nas lekcja historii,
podczas której wzbogaciliśmy się o nowe informacje dotyczące m.in. II wojny światowej.
Po dużej dawce ważnych informacji historycznych zaoferowano nam kilkuminutowy „reset” umysłu w przytulnej restauracji, gdzie delektowaliśmy się greckimi smakołykami.
To dało nam mnóstwo energii na cały dzień! Następnie autobus zatrzymał się przy jeziorze Kerkini, gdzie czekały nas kolejne przygody.
Tego dnia termometry pokazywały temperaturę bliską 25 stopni, dlatego w pięknych pomarańczowych wdziankach udaliśmy się w podróż łódką po jeziorze i w końcu mogliśmy poczuć wiatr we włosach.
Oczywiście nie obyło się bez „niespodzianek”. Okulary przeciwsłoneczne naszej p. prof. Małgorzaty Dryl nie były skore do siedzenia w miejscu i zasygnalizowały swoją potrzebę do kąpieli, po czym wpadły do wody.
Przyznacie, że podróże z naszą nauczycielką przynoszą nam wiele atrakcji;)
A na jeziorze słuchaliśmy fascynujących opowieści przewodnika-przyrodnika o pelikanach. Wyobraźcie sobie, że te ptaki otaczały nas z każdej strony!
Żeby odreagować kolejną dawkę emocji wybraliśmy się na spacer po farmie, gdzie mieszka całe mnóstwo zwierząt.
Nasi czworonożni przyjaciele chętnie pozowali z nami do zdjęć.
Wracając do autobusu, wstąpiliśmy do sklepu z mięsnymi przekąskami i udaliśmy się na piknik. Pyszne jedzenie, mnóstwo zdjęć i strzelanie z łuku – niesamowite wrażenia!
Na koniec dnia czekała nas jeszcze kąpiel w termach w Sidirokastro. Mówiąc w skrócie, każdy poczuł się jak w garnku z gorącą wodą i wyszedł z niego czerwony jak buraczek.
Wiktoria Żmuda-Trzebiatowska